Witamy w porcie Laba

07:00 Poranek z kawą na balkonie. Pierwszy dzień wolnego. Chłodno od rana, jak to w sierpniu. “Od świętej Anki zimne wieczory i poranki” jak to się mawia, przynajmniej w moim rejonie. Wczoraj padłam przed 23:00, dziś jak psychopatka obudziłam się o 6:00. No bo niby po co spać dłużej w dzień wolny? Za to pulsometr…

Kontynuuj czytanie

Wartość rzeczy wartościowych

Nie ma lekko. Co sobie człowiek wymyśli, że teraz to będzie fajnie, spokojnie, zen i tak zwana norma, zawsze wyskoczy jakiś utrudniacz życia. Co ogarniesz, to znowu niespodzianka. I tak w kółko. No ale gdzieś pomiędzy rozwiązywaniem spraw nagłych z gatunku upierdliwych, upchnęły się moje próby zejścia z liczebności otaczających mnie rzeczy. Jest jeszcze trochę…

Kontynuuj czytanie

Powrót na ziemię

Wreszcie odpoczywam. To był super szalony tydzień. Tak to jest, gdy się człowiek zaangażuje w jakąś słuszną sprawę, która mocno wciąga, a tu się okazuje, że w pracy ma nagle bardzo złożony projekt terminowy ze zdecydowanie zbyt krótkim dedlajnem 😉. Ale nie żal tego zmęczenia, niedospania, gdy to wszystko w słusznej sprawie i każdego dnia…

Kontynuuj czytanie

Młodość nie wieczność

Rzecze do siebie “niezbyt już młoda pani”, której właśnie wskoczyła dziewiątka za trójką. Z leksza przerażające, kiedy to wszystko śmignęło ot tak. To by oznaczało ostatni rok w kategorii K-30. Już od jakiegoś czasu się śmieję sama z siebie, że kończę z zawodami gdy przejdę do K-40, BO TAK. No nie podoba mi się wizja…

Kontynuuj czytanie

Archiwa z fotografiami

W ramach porządków, zabrałam się ostatnio za zdjęcia. Duże archiwum, zajmujące całą szufladę. Plus jeszcze kilka grubych pozycji w biblioteczce. Sporo tego też luzem, wysypującego się z albumów bo włożonego jak zakładki. I tak nie najgorzej, bo od najmłodszych lat, na wzór mojej mamy, datowałam i opisywałam zdjęcia na odwrocie. Sporo też drukowałam i opisywałam…

Kontynuuj czytanie

Bez presji

Czasami, przy okazji tak zwanych “martwych dni”*, warto odpuścić i pożyć trochę bez planu. Generalnie mam awersję do planowania jako takiego, bo to najczęściej mało owocne a zabiera mnóstwo życiowej energii. Życie i tak zawsze przynosi tysiąc pierwszy scenariusz, a najlepiej udają się spontany. Przynajmniej u mnie zawsze tak bywało, więc w końcu przestałam się…

Kontynuuj czytanie

Forti, Forti, co z ciebie wyrośnie

martwię się już od…pięciu lat 🙂 No, prawie – bo w końcu trafiła do mnie jako 3-miesięczna mała kupka futra o koszmarnym imieniu roboczym Kleofasia. Wraz z siostrzyczką, również 3-miesięczną, o nieco mniej koszmarnym imieniu roboczym Klementynka. Obie zgarnięte z ulicy przez ludzi z pewnej fundacji i oszacowane na datę urodzenia 15 kwietnia 2014. U…

Kontynuuj czytanie

Podatek od ChceTo

Ktoś pamięta te czasy gdy, będąc dzieciakiem, w szkole oszczędzało się na SKO (Szkolna Kasa Oszczędności)? Co jakiś czas zarządzano zbiórkę – i dzięki temu pojawiał się kolejny wpis w tabelce. Jako mała-skrupulatna, materiał na księgową, zaprowadzałam sobie podobną książeczkę oszczędnościową także w wersji domowej, narysowaną własnoręcznie i wyciętą z kawałka papieru. Pieczołowicie zapisywałam w…

Kontynuuj czytanie

Konsolidacja

Od dłuższego czasu robię gruntowne porządki w swoim życiu i otoczeniu. Cel? Upraszczać sobie życie, mieć mniej, robić mniej, stawiać tylko na sprawdzonych ludzi i nie rozmieniać się na drobne. Życie uczy takiej jednej ważnej rzeczy: tak generalnie to świat ma cię w nosie. Prawda prosta jak budowa baterii, ale ile trzeba zachodu by się…

Kontynuuj czytanie

Marcowe wygrzewanie

Wiosenna pogoda, choć czasem piękna, to wciąż zdradliwa. Wystarczy, że na chwilę zajdzie słońce i już można porządnie zmarznąć. Dlatego w moich sakwach rowerowych, mimo niezbyt dalekiego wypadu, sporo dodatkowych warstw ubrań, a nawet opaska, komin, chusta i…rękawiczki. To tak oprócz dyżurnego kocyka. Na razie muszę uważać, by nie przesadzić z rowerem, więc wybrałam się…

Kontynuuj czytanie