Młodość nie wieczność

Rzecze do siebie “niezbyt już młoda pani”, której właśnie wskoczyła dziewiątka za trójką. Z leksza przerażające, kiedy to wszystko śmignęło ot tak. To by oznaczało ostatni rok w kategorii K-30. Już od jakiegoś czasu się śmieję sama z siebie, że kończę z zawodami gdy przejdę do K-40, BO TAK. No nie podoba mi się wizja czwórki z przodu w klasyfikacjach 😉 .

Ostatecznie już teraz mam odwieszone na kołek wszelkie biegi, bo wciąż walczę o względne zdrowie mojego załatwionego na cacy stawu skokowego. Acz to akurat nie SKS, to “radość biegania” mnie znokautowała w październiku. Tydzień w gipsie, a potem 3 miesiące braku świadomości, że mam zerwane więzadło. I jeszcze jedno naderwane. I jeszcze jedno uszkodzone. I że pan doktor w ortopedycznej wykazał się totalną olewką, zdejmując mi gips i odsyłając, przeszczęśliwą nota bene, że pozbyłam się ustrojstwa, do domu z zaleceniem robienia wszystkiego normalnie, bo skoro nie ma złamania na RTG… No to próbowałam i przez 3 miesiące dziwiłam się, skąd ciągły ból i opuchlizna. Aż w końcu poszłam do fizjo. Mądrego fizjo sportowego.

Ale zawody biegowe do pikuś, ja chcę wrócić do normalnego, pełnowymiarowego tańca. A tu rehabilitacja ciągnie się w nieskończoność i końca nie widać. Wszystko pod znakiem zapytania. No ale zasuwam. Nie pójdę z i tak już zastarzałym urazem pod nóż bez walki. Dobra, koniec marudzenia bo w sumie ja nie o tym chciałam. Bywały w życiu gorsze rzeczy… to jest bardziej upierdliwość.

Ostatnio dostałam zaproszenie. Na spotkanie mojej klasy z liceum. “20 lat po maturze”! Ależ to brzmi… Nigdy nie byłam jakoś zżyta z klasą – ani w podstawówce, ani w liceum. Wynikało to z pewnych uwarunkowań w moim, tak zwanym, rodzinnym domu wariatów. Do tego w liceum ostatecznie zraziłam się do “przyjaźni” babsko-babskich i zaczęłam się kumplować i przyjaźnić z facetami. I to była wówczas najlepsza dla mnie opcja. Nie tylko z nimi było łatwiej się dogadać, nie obudzić się z ręką w nocniku, ani nie zdziwić się nożem w plecach – ale i łatwiej załatwić kwestie praktyczne, typu “pożycz notatki, bo robisz prosto do zeszytu na czysto”. Dziewczyny robiły na brudno i nigdy nie mogły dać do odpisania, bo w domu musiały przepisać. Oprócz mnie 🙂 . Więc z chłopakami była w tej kwestii pełna wzajemność. Jeden chłopak z klasy wielokrotnie mnie ratował, podsuwając swoje prasówki w zasięg mojego wzroku, gdy akurat profesor od WOSu był łaskaw swym wbudowanym radarem wykryć u mnie brak przygotowania owych i wywołać mnie do odpowiedzi. Nauczyłam się rozszyfrowywać ich hieroglify, w tym jedno pismo specyficzne, które wyglądało dosłownie jak wykres EKG. Ale tam były ukryte prawdziwe słowa. Trzeba było wierzyć, nomen omen, na słowo 😉 Nawet w ławce siedziałam przeważnie z chłopakami. Zwłaszcza z jednym, z którym się szczególnie zakumplowaliśmy, co – oczywiście – prowokowało różne aluzyjki ze strony niektórych nauczycieli. Przyjaźnie damsko-męskie miałam również poza szkołą, jest jedna szczególna, która trwa do dziś.

Co prawda te 20 lat po maturze brzmi odrobinę porażająco, bo to przecież było wczoraj, ale z miłą chęcią się przejdę i zobaczę tych ludzi u progu 40-tki 🙂 Co mają w głowach dziś, czym żyją i czy zdarzą się tacy, którzy nie będą usiłować “zrobić wrażenia” rodem z “Naszej Klasy”.

Taka to sobie garść myśli przy urodzinach. Ładny dzień za oknem i zastanawiam się, co by to spsocić, albo czy może przynajmniej podjechać na siłownię na kolejną sesyjkę rehabilitacji. Samo się nie zrobi 😉

4 komentarze Dodaj swoje
  1. Zacznę od tego, że mocno Ci współczuję takiego zaniedbania Twoich stawów przez ortopedę – masakra!
    Dobrze, że znalazłaś tego fizjo. I podziwiam chęć do tańca, bo ja się zabieram od lat i nie mogę zabrać, chociaż ciągle próbuję. Oczywiście tańczę sobie w domu, ale to nie to samo.
    No nic, może niebawem się zabiorę i za to, póki co mam jeszcze inne priorytety.

    Co do urodzin – w lecie ub. roku obeszłam też okrągłą rocznicę, o rok więcej od Ciebie. I nic nie poczułam. Nadal jestem sobą. Nadal nie poczułam się jakoś istotnie starsza. Ten proces staje się codziennie i stopniowo pewnie zacznę odczuwać to coraz gorzej, ale póki kiedy staram się więcej poruszać, daję sobie nadal radę w takiej samej formie mniej więcej, jak 10 lat temu.

    Oczywiście życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji Twoich urodzin! Szkoda, że nie zdążyłam wcześniej, ale byłam zabiegana.

    Pozdrowienia!
    IW

    1. Pięknie dziękuję za życzenia :*
      Masz rację – przecież to się dzieje z dnia na dzień. Jak to było? – “każdy dzień przybliża nas do śmierci” 😛
      Z tą moją kostką to straszny kanał…czasem dopadają mnie czarne myśli. Zwłaszcza, gdy ból jest silny, a ja mam wrażenie jakbym robiła za mało i kręciła się w kółko. Może nie powinnam nadto marudzić, bo i tak wolno mi to i owo, choć w bardzo ograniczonym zakresie, a niektóre rzeczy tylko w stabilizatorze. Szczęśliwie mam też pasje poza tańcem i sportem, to jest się czym zająć w międzyczasie. Przydałaby się jeszcze jakaś mantra o cierpliwości 😉

      1. Mnie tak dopadło dwa lata temu – kręgosłup. Teraz nadal czasem, kiedy nie uważam, miewam lekkie problemy. Jeśli wtedy wezmę szybko przeciwbólowe, mija bezpowrotnie. Ale też ciągle się boję, że wróci.
        Życzę Ci, żeby kostka się ustablizowała na dobre.
        Miałam mocne skręcenie kostki rok temu, zajęło to sporo czasu, zanim to się dobrze zrosło. A i tak nadal czasem coś czuję.
        Jesteśmy czasem jak drzewo – widać po nas jednak każdy ślad wyrzezany kozikem na korze. 🙂
        Ale nadal jesteśmy i trwamy.
        pozdrowienia i uściski!

        1. Kręgosłup potrafi sponiewierać…coś mi o tym wiadomo. A ja uzbrajam się w cierpliwość jak tylko się da, zajmuję się wszystkim innym co mogę (szczęśliwie interesuję się masą rzeczy), a przy okazji coraz bardziej lubię trening siłowy z ciężarami 😉 Co prawda bywają trudniejsze momenty, zwątpienie, ale tak generalnie w życiu wolę się koncentrować na tym co wciąż mam, a nie na tym, czego mi brak. Super porównanie z tym drzewem 🙂 Tak jest – trwajmy jak tylko się da :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *