Konsolidacja


Jeśli wolisz, możesz odsłuchać wpis 🙂

Od dłuższego czasu robię gruntowne porządki w swoim życiu i otoczeniu. Cel? Upraszczać sobie życie, mieć mniej, robić mniej, stawiać tylko na sprawdzonych ludzi i nie rozmieniać się na drobne.

Życie uczy takiej jednej ważnej rzeczy: tak generalnie to świat ma cię w nosie.

Prawda prosta jak budowa baterii, ale ile trzeba zachodu by się z nią skutecznie zdarzyć i “zaskoczyć”, że tak jest i kropka. Nie jest istotne, ilu przedsięwzięć się podejmujesz, ilu masz znajomych mniej lub bardziej wirtualnie, ile robisz dla większej grupy czy społeczności.

Obchodzisz tak naprawdę garstkę osób. O ile masz szczęście.

Lubię przestronne, niezagracone, jasne wnętrza. Od zawsze. Jako dziecko PRLu i wszechobecnego wówczas zbieractwa “przydasi” jakoś ciągle nie umiem osiągnąć takiego stanu. Ale…może tym razem dam radę?

Jak by nie było, od paru lat jestem w trakcie budowania mojego nowego życia. Nowego w każdym aspekcie.

Wymagało to – i wciąż wymaga – mnóstwa pracy, ale już widzę efekty i wiem, że było warto zacząć od porządków we własnej głowie.

Za jakiś czas – kolejny krok w gruntownych zmianach: szykuje się przeprowadzka. Nowe miejsce, które nie kojarzy się z niczym co było. Puste mieszkanie, które mogę urządzić od podstaw po swojemu. Już mam wizję tego, jak tam będzie. Inspiracje, jak to zrobić, by było jasno, minimalistycznie i funkcjonalnie, szukają się powolutku w sieci. Jest czas. Tylko coś za szybko śmiga i nagle jest go kolejny miesiąc, dwa mniej.

Od jakiegoś czasu porządkuję multum dokumentów i szpargałów z ostatnich jakichś 20 lat. Nazbierało się tego. Jedna wielka puszka Pandory, podróże w czasie. Porządkuję, skanuję, archiwizuję dzielnie, dużą część niszczę. Niszczarka też jest dzielna – jeszcze nie popełniła seppuku, a właśnie niszczy piąty 120-litrowy wór dokumentów z najróżniejszymi danymi. Tylko biedulka trochę się już stępiła.

Swoją drogą…Jak niesamowicie oczyszczające jest przyglądanie się, jak taki plik dokumentów, obarczonych ciężarem różnych wspomnień, wjeżdża do niszczarki i wyjeżdża jako nieczytelne paseczki.

Odchodzę coraz bardziej od “sołszyl midiów”, w planach totalna konsolidacja w temacie działalności w internetach, liczby kont różnorakiego zastosowania. Niech tego stanie się mniej, niech moje listy haseł staną się krótsze. Niech nic, co niepotrzebne, tam nie wisi. Na spokojnie się zrobi.

Życiowo powoli włączam zdrowy niechcemisizm. Robię tylko to, co niezbędne lub to, co mi sprawia radość, wycisza. Dbam o najbliższe mi człowieki, dla których mój los nigdy nie był obojętny, z wzajemnością. Pochłania mnie porządkowanie, redukowanie nadmiaru, przygotowywania do zmiany swojego miejsca na ziemi.

Na wszystkich frontach – konsoliduję siebie. Bo tak w sumie, na co komu nadmiar?

6 komentarzy Dodaj swoje
  1. No to trafiłam w najlepszy moment :), bo u mnie podobnie. Porządki w głowie jeszcze trwają, bo u mnie konieczne były najpierw te w realu, które w zasadzie już są na całkiem dobrym etapie. Blog też już mam tylko jeden. Social media – fanpejdż na FB (próbuję skonsolidować te poprzednie, ale technicznie jeszcze nie ogarnęłam) i IG.
    Właśnie kończę też urządzanie się w nowym mieszkaniu, które powstało na gruzach wszystkiego, co dotychczas i całkiem nieźle chyba mi wychodzi. W nim już jest wszystko tak, jak tylko ja sobie wymarzyłam i jak jest najlepiej dla mnie. 🙂 A o tych kilku człowieków dbam, bo to oni dali mi wsparcie, kiedy tego najbardziej potrzebowałam już kilka razy w życiu. 🙂 I tak trzymajmy!

    1. Zauważyłam że jest mi najprzyjemniej, gdy na jakiś czas odinstalowuję ze smartfona FB, Messengera i Insta. Taka błoga cisza… tylko potem też nic nie wiem o wydarzeniach, które by dla mnie były ciekawe 😉 Jak na razie zaczęłam sukcesywnie odsubskrybowywać kontakty, które mi ewidentnie zaśmiecają tablicę i potem ważnych informacji nie widzę. Największa zagwozdka z fanpejdżami tematycznymi. Przemyśliwuję sprawę.

      1. Do tego się czasem stopniowo dojrzewa, człowiek się zmienia. Ja czasem coś usuwam, a czasem coś dodaję, kiedy na przykład przestaję urządzać mieszkanie, czy robić remont, daję sobie spokój ze zbieraniem pomysłów z tej dziedziny. Teraz na przykład jestem na etapie powtórnej fascynacji muzyką i w tym kierunku sobie idę. Polityki mam dość, jeszcze mi wszyscy znajomi podsyłają linki, więc jeśli jest tego za dużo i to aż na mnie krzyczy, że trudno mi się zmobilizować do pracy czy przeszkadza mi to w życiu, odpuszczam, wyłączam. Nie zmienię tego, chyba że sama dam się kiedyś wybrać, ale nie czas (jeszcze?) na to. 🙂

    2. Zgadzam się, człowiek miewa różne “fazy”. Przez dłuższy czas miałam fazę na tematykę biegową i znajomych biegowych – no i przemądre mechanizmy FB nauczyły się wyrzucać mi aktualizacje wyłącznie z działki biegowej mimo, że w sumie interesuję się różnymi tematami. Ostatecznie się zniecierpliwiłam i …założyłam świeże konto 😀 Nie będzie mi FB dyktował co chcę widzieć 😉 O!

  2. Dodam więc i pod tym wpisem, że chętnie tym razem odsłuchałam wpis. Lubię słuchać Twojego głosu, który jest bardzo ładny, fajny kobiecy niski… Podoba mi się! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *