Archiwa z fotografiami

W ramach porządków, zabrałam się ostatnio za zdjęcia. Duże archiwum, zajmujące całą szufladę. Plus jeszcze kilka grubych pozycji w biblioteczce. Sporo tego też luzem, wysypującego się z albumów bo włożonego jak zakładki. I tak nie najgorzej, bo od najmłodszych lat, na wzór mojej mamy, datowałam i opisywałam zdjęcia na odwrocie. Sporo też drukowałam i opisywałam już w czasach aparatów cyfrowych. Po prostu okresowo przysiadałam do zdjęć, wybierałam te najlepsze, opisywałam, drukowałam, nawet dodawałam chronologicznie do albumów. Nie lubię wspominania połączonego z przeglądaniem zdjęć na komputerze – jednak co zdjęcie na papierze, to zdjęcie na papierze. Ale…nazbierało się tego zdecydowanie za dużo, by opasłe albumy – w dodatku każdy z innej parafii – nadal się sprawdzały do przechowywania archiwów z lat …hmm naprawdę wielu 😉

Cóż było robić, najlepiej zapytać wujka Google. Wszelkie pomysły na przechowywanie zdjęć mile widziane. No i co ja patrzę? – Po internetach przewija się tajemnicza fraza “Project Life”. A ja ciekawska bestyja jestem więc natychmiast zaczęłam zgłębiać temat. Zgłębianie poszło w sumie błyskawicznie, bo chodzi ni mniej, ni więcej, lecz o uporządkowane zdjęcia wraz z zapiskami i zdobieniami. Oczywiście do całego projektu dedykowane albumy, koszulki, kolorowe karty, naklejki, no calusieńka oprawa. Nowy produkt czysto komercyjny, którego zasadnicza idea do złudzenia mi przypomniała…tworzenie najzwyklejszej KRONIKI. Przynajmniej za mooooich czaaaasów tak się nazywało gromadzenie w pięknie oprawionej księdze odatowanych faktów, fotografii i innych materiałów do wspominania. No cóż, nowe czasy, nowa nazwa i dizajnerskie materiały. Acz szczerze? – Kompletnie nie moja estetyka. Na moje oko, zero ponadczasowości. To już stara, dobra kronika byłaby fajniejsza według mnie. I zdecydowanie bardziej elegancka. No ale kroniki 2.0 “Project Life” mają sporo entuzjastek.

A co ostatecznie wybrałam ja?

Prostą i bardzo kompaktową metodę. Mianowicie: jedno pudło i przegródki z przyciętych na wymiar i opisanych latami kopert, a w każdej kopercie zbiór fotografii z danego roku. To dla starszych zdjęć. Nowsze ulubione wiszą sobie w ramkach na ścianach i cieszą oko, aż zastąpią je kolejne, z kolejnego okresu.

I tak oto jedno pudełko zastąpiło stertę opasłych, sporo ważących i niezbyt reprezentacyjnych albumów. W nowym mieszkaniu po prostu dobiorę ładne, pasujące do wystroju pudełko.

I’m genius 😉

Wiem, jestem znana ze skromności 😛

4 komentarze Dodaj swoje
  1. No tak to jest, że stare pomysły zyskują nowe opakowanie i robi się z tego lans. Ja z analogu przeszłam kilka lat temu w całości na cyfrowość. Może powinnam chociaż trochę rzeczy wywoływać, ale na razie domek za mały na takie zbytki mam :).
    pzdr

    1. No niestety, sporo to miejsca może zajmować. Sama widzę po grubości kopert, w których są zdjęcia z czasów gdy jeszcze miałam aparat analogowy, a już wywoływałam na własny koszt, więc było tego coraz więcej. Koperty z tych właśnie lat są jeszcze do przejrzenia w wolnym czasie by wybrać tylko zdjęcia, które faktycznie wyszły i niosą esencję wspomnień, a pozostałe do zniszczenia. Fotografię cyfrową lubię o tyle, że zajmuje miejsce głównie na twardym dysku. Do wybrania zdjęć do druku siadam praktycznie raz na rok, dwa, dzięki czemu wybieram dosłownie parę na krzyż. Z tego co czytałam, dziewczyny od współczesnych kronik tak bardzo się oddawały pracy nad zatrzymywaniem i ozdabianiem wspomnień, że bardzo szybko powstawały im całe tomiszcze 😉 Pozdrawiam ciepło 🙂

  2. A mnie takie porządki jeszcze czekają, szkoda, że ciągle mi na to brakuje czasu. Podziwiam Twoją konsekwencję, ja musiałabym teraz wybrać zdjęcia z ostatnich 15-20 lat. I nie wiem, czy bym to teraz ogarnęła.
    Ale też czuję potrzebę.
    Podziwiam!

    1. Sama się sobie dziwię, że tak z uporem maniaka wciąż porządkuję szafka po szafce, szuflada po szufladzie, kąt po kącie, bo jestem strasznie leniwą bestią 😀 No ale, najwyraźniej, u mnie dobry powód wystarczył, by pogonić byczego leniwca i wyciągnąć na wierzch byczą konsekwencję 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *